
Tydzień temu w poniedziałek wybraliśmy się do Meksyku, do Rosarito, dla mnie i Nico kolejny już raz, dla Klaudii pierwszy. Odrazu po wyjściu z samochodu złapały nas kobiety robiące warkoczyki, więc dałam się namówić.
To jest ostatnie zdjęcie jeszcze przed zaplecieniem warkoczyków :)

W trakcie robienia :)

Efekt końcowy po jakiś 20minutach :)

Droga na plażę


Opalanie się przez kilka godzin :) ufff... naprawdę gorąco było :)


tak gorąco, że jeden chłopak, Carlos, przyniósł nam lodowate margarity :)

Mnóstwo jest zawsze sprzedawców na plaży, sprzedają chusty, czapki, kapelusze, biżuterie i inne "pamiątki".


To właśnie my z Carlosem, który jest amerykaninem, meksykańskiego pochodzenia i mieszka w Los Angeles.

Gdy już miałyśmy dosyć słońca postanowiliśmy przejść się do największego klubu w Rosarito "Papas & Beer". Nigdy wcześniej tam nie byłam, więc byłam zszokowana rozmiarami i wystrojem, niczego tu nie brakowało, super muzyka, basen, mechaniczny byk, nawet łóżka w części dla VIPów. Szkoda że pracuję w weekendy, bo słyszałam o ogromnych, super imprezach odbywających się tutaj co sobotę :(










A to jest znak znajdujący się przy wejściu do sklepu "Papas & Beer".... :)



Jedna część Rosarito to hotele, restauracje i piękna plaża, druga część to sklepy z różnymi wyrobami z gliny, stali i inne bardzo ciekawe przedmioty.

Na południe od Rosarito, w drodze do Puerto Nuevo, znajduje się pomnik Jezusa na jednym ze wzniesień.




A to już Puerto Nuevo, do którego pojechaliśmy na obiad, na homary z naszymi nowo poznanymi znajomymi. Bardzo maleńkie, ale urocze miasteczko.





Podano do stołu... homary :) pychota :)


Homary, coś co smakuje jak zmiksowana fasola, ryż, tortille i mnóstwo innych pyszności :)


Różne stoiska z ubraniami, biżuterią i pamiątkami.


A na koniec dnia, ostatnia margarita w pięknej restauracji zupełnie przy oceanie.




Piękne widoki z naszego stolika :)

Klaudia z naszymi kolegami.










W drodze powrotnej oczywiście czekaliśmy ponad godzinę na granicy, ale cały dzień na pewno trzeba zaliczyć do udanych. Niestety przez następny miesiąc lub więcej nie mogę opuszczać kraju, więc nie będzie więcej wypadów do Meksyku w najbliższym czasie, ale my już coś wymyślimy, żeby się tu nie nudzić :) Pozdrawiam :)