Jest ósma rano, a ja siedzę sobie w łóżku i czekam aż Klaudia tu dotrze, bo choć powinna być już siedem godzin temu, nadal jej nie ma :( Niestety tak to jest jak sie ma kilka przesiadek, nigdy nic nie wiadomo. Musiała czekać pięć godzin na lotnisku w Nowym Jorku i potem w Las Vegas uciekł jej samolot i znowu prawie 5 godzin czekania :( Bogu dzięki istnieją komórki :)
Wiem, że dość długo nie pisałam, ale ogólnie odpoczywałam przez ostatni miesiąc, poza pracą oczywiście i żeby być szczerą, to nie czuję się wogóle wypoczęta, ale nowa energia w postaci Klaudii i Nicoletty przyjeżdża, wiec bedzie super :)
Poniżej zamieszczam kilka zdjęć jak zwykle, obiecuję że bedzie więcej jak tylko Klaudia się tu pojawi i zaczniemy zwiedzać Californię razem :)
Dzieci w parku, mały relaks ;)


W restauracji


Pelikan, który jest symbolem Pacific Beach, zresztą możecie przeczytać tą opowieść poniżej. Bardzo dużo lata tu pelikanów, niestety jeszcze nie udało mi się uwiecznić żadnego na zdjęciu, bardziej się postaram w tym tygodniu :)


Droga przy plaży

To był dość chłodny dzień, wiec zamiast bawić się na plaży poszliśmy na molo, a tam zazwyczaj sporo rybaków i właśnie jeden złapał tą rybke przy nas :)

Na molo z dziećmi :) Greta strasznie się boi opuszczać wózek na molo, bo jak się spojży w dół, to przez szpary można wode zobaczyć. Może za którymś razem się w końcu przekona, że nie można przez nie zlecieć na dół :)



A teraz troche sztuki ulicznej w Pacific Beach :)

To są robaki zrobione z cześci rowerowych, ktoś miał fajny pomysł przyozdobienia sklepu rowerowego :)



W Sea World, do którego jeszcze nie miałam okazji iść, wieczorem są pokazy fajerwerków zawsze w weekendy, choć w wakacje mają być codzinnie. Mieszkamy bardzo blisko Sea Worldu, więc wystarczy się przejść, albo przejechać samochodem na parking przy zatoce i można zobaczyć 10-minutowy pokaz :)

A to kolejny dzień na plaży z dziećmi, nie wiem co jest grane z tymi wodorostami, ale jest ich zawsze mnóstwo, może taki to urok oceanu w tej części świata.




A to już innego razu nad oceanem, ostatnio zaczełam częściej chodzić z dziećmi, choć pogoda nadal w kratkę była, teraz w końcu od kilku dni już jest gorąco. Na plaże niestety mam kawałek, bo jakieś 30 minut pieszo, ale jakoś zawsze szybko mi ta droga mija :)


Jeden ze sklepów przy plaży

Widok na molo

Dwa tygodnie temu pojechałam w wolny dzień na taką małą górę Soledad, z której rozciąga się piękny widok na San Diego. Oto kilka zdjęć stamtąd :)


Molo w La Jolla, które jest dzielnicą San Diego, choć w zasadzie to osobne miasteczko, gdzie głównie bogaci, starsi amerykanie przyjeżdżają mieszkać na emeryturze. Bardzo ładnie tam, choć tylko raz przez nie przejeżdżałam, postaram sie kiedyś popstrykać kilka zdjęć tam :)







Dzień wolny na plaży



Troche zabawy z różnymi efektami w moim aparacie :)





Jeden z surferów





A te zdjęcia zrobiłam kilka dni temu na zachodzie słońca na jedej z plaż w La Jolla, gdzie poznałam
Billa Andrewsa, który jest znanym fotografem surfingu San Diego. Oto jego strona ze zdjęciami
www.adaywithba.comBardzo miły i zabawny pan, pogadaliśmy sobie sporo o fotografii i aparatach i stwierdził, że jakby miał wybrać tylko jeden aparat (bo ma ich kilka) to właśnie wybrał by taki jak ja mam, albo podobny, bo są małe, lekkie i robią bardzo dobre zdjęcia :) zresztą widać :)












Koniczenie muszę spróbować surfingu, zanim wyjadę z Californii, bo wyglada niesamowicie. Narazie to woda jest jeszcze dla mnie za zimna i troche boją się nawet pływać przy takich falach jak tu są, ale mam jeszcze trzy miesiące :)
A na koniec jeszcze kilka zdjęć z Tiki standardowo :) Tak z zewnątrz wyglada Tiki Bar :)

Dwa tygodnie temu we wtorek w Tiki, na początku nie było nas za dużo jak widać :) Tego chłopaka po lewej, który wogóle to zna wiele polskich zespołów, bo studiował w Niemczech i się interesował polskim rockiem, to dwa razy ograłam w bilard, choć ja naprawde nie umię za bardzo grać ;)

Dwa dni temu we wtorek Trent przyszedł w bardzo zabawnym afro :)

To tyle jeśli chodzi o ostatni miesiąc, muszę lecieć odebrać w końcu Klaudie z lotniska ;) Mam nadzieję, że żadnych wiecej spóźnień nie będzie, bo biedna, 31godzin w podróży już i tak będzie.
Pozdrawiam i całuski dla wszystkich!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz