wtorek, 20 marca 2007

Mój dom w San Diego

Wreszcie udało mi się umieścić zdjęcia domu, w którym mieszkam. Pare osób mnie już o nie męczyło, więc proszę :)
To jest budynek z zewnątrz :)Na zewnatrz mamy stoliczek z krzesełkami :) A w tle widać dom rodziny u której pracuję. Daleko mam do pracy, no nie?To jest widok jak się wchodzi do domu głównym wejściem, nasza zielona kuchnia, a z tyłu widać fiołkowy salon. Te kratki są ustawione, żeby Nicoletty pies nie przechodził do salonu i naszych pokoi.KuchniaPies Nicoletty - Dude :) SalonŁazienka
A to jest mój pokój, muszę coś na ścieny powiesić, bo mi się ten kolor ze szpitalem kojarzy ;)

niedziela, 18 marca 2007

Hot Spring Spa

W zeszły piątek pojechałam z moją współlokatorką do Glen Ivy Hot Spring Spa. Jest to ośrodek znajdujący się pośród gór pustyni. Znajduje się tu mnóstwo basenów, jacuzzi, basen z błotem i dwa baseny z wodą, która śmierdziała jak szambo :( ale podobno bardzo dobra na cere... Można było też posiedzieć w saunach lub skorzystać z ogromnej oferty dodatkowo płatnych "atrakcji" ;) Choć nie jestem miłośniczką takich miejsc, ale miło było poleniuchować cały dzień naprzemian w wodzie i na słoneczku, bo choć w San Diego pogoda była beznadziejna, godzinę drogi na wschód i zupełna zmiana, bezchmurne niebo i niesamowity upał :) To ja w błocie :)
To właśnie małe baseny ze śmierdzącą i bardzo gorącą wodą.Koło szatni dla kobiet była łaźnia rzymska (tak to ładnie nazwali) gdzie ciężko było wejść do wody, bo była strasznie gorąca, ale cudowna żeby przed wyjściem jeszcze troche się polenić :)
A to już droga powrotna :)
Im bliżej San Diego, tym więcej mgły i chmur :)

sobota, 17 marca 2007

Zoo

Kilka dni temu pojechaliśmy z dzieciakami do zoo. Chociaż zoo nigdy nie było moim ulubionym miejscem wycieczek, bo nie mogę czasami patrzeć na warunki w jakich żyją tam zwierzęta to muszę przyznać, że tu w San Diego jest najpiękniejsze zoo jakie widziałam, świetnie przygotowane i zielono tu tak, że można się poczuć jak w środku lasu wśród zwierząt. Nie wspominam tu oczywiście o rozmiarach zoo i ilości zwietrząt. Byliśmy tam niestety tylko 2 godziny, ale już wiem, że napewno przyjadę tu jeszcze raz na cały dzień :)
Kilka faktów o tym zoo, które wyczytałam na wikipedii. Jest to jedno z największy zoo na świecie, ponad 4000 zwierząt, otwarte w 1915roku, znajduje sie w parku Balboa, który słyszałam jest przepięknym miejscem z wieloma muzeami, głównie przyrodniczymi :)

Na początek kilka zdjęć z drogi, chyba wcześniej nie wspominałam jak nisko przelatują tu samoloty, jak lądowałam i patrzyłam przez okno to jeszcze nie widziałam pasa lotniska a już wydawało mi się że zaraz uderzymy w któryś z domów pod nami. Jadąc autostradą do centrum, zupełnie w środku miasta znajduje się lotnisko i samoloty przelatują zupełnie nad samochodami, w każdym razie takie ma się wrażenie :) To właśnie lotnisko:I samolot który akurat lądował jak przejeżdżaliśmy
Widok na downtown :)
I wreszcie w zoo...
Oto śpiący niedźwiedź polarny. Nie wiem jak one mogą przeżyć w San Diego, ale widać mogą :)
Bardzo fotogeniczna panda wielka, która akurat jadła obiad :) W tym zoo mieszka największa ilość pand wielkich na świeci poza Chinami. Na tej stronie możecie obejżeć pandy, przekaz na żywo z zoo. Kliknij tutaj
Mieliśmy trójke dzieciaków (mnóstwo biegania :)
Ten osobnik pokazuje co myśli o wszystkich turystach za szybą ;)
W całym zoo jest mnóstwo ptaków, które w większości są na wolności, biegają między ludźmi, szczególnie kaczki, pawie i inne tego typu, ale np te flamingi też były na wolności, pewnie tylko dla jedzenia zawsze wracają do parku :)
Jaszczuki były zamknięte, ale w zasadzie na własną odpowiedzialność można je było dotknąć :)
Aligatory :)
Dziwna żaba :)
Olbrzymie żłówie
To tylko pare zdjęć z tych które udało mi się zrobić, ale zwiedziliśmy malutką część parku-zoo, więc następnym razem jak pojadę chyba będę musiała założyć nowego bloga-przyrodniczego ;)
Pozdrowionka :)