środa, 9 maja 2007

"Update" po przerwie

Witam wszystkich po długiej przerwie :) Mam w końcu nowy aparat, więc mogę powrócić do fotografowania :) Przez ten czas dużo się u mnie nie zmieniło, głównie praca, nie wyjeżdżałam w wolne dni, bo bez aparatu to troche szkoda, ale teraz to wszystko nadrobię mam nadzieję.
Od dwóch tygodni mam samochód, który pożyczył mi pan Tadeusz, choć za dużo narazie go nie używam, to napewno się przyda, bo tu bez samochodu to ciężko :)
Oto właśnie mój mały Jeep :)
Zrobiłam również w końcu prawo jazdy, zdjęcie okropne, ale każdy ma tu takie, więc chyba tak już musi być ;)
A oto, dlaczego dostałam pierwszy mandat :( sprzątanie ulic raz w miesiącu i zapomniałam oczywiście przestawić samochód :(
Poniżej są zdjęcia z wycieczki z zeszłego poniedziałku, miałam jechać do Meksyku, ale nie mogłam się rano z łóżka podnieść i dopiero popołudniu przejechałam się z moimi sąsiadami powspinać po górkach. Półtorej godziny szliśmy na szczyt w prawie 40 stopniowym upale...
Opalenizna lepsza niż z plaży :)
Widok na Downtown San Diego :)
Moi sąsiedzi :)
Jedyna chmurka na niebie :)
Pies z dłuuuuugim językiem, którego spotkaliśmy na szczycie :)
A potem odrazu drzemka na plaży
No i oczywiście zobaczyć zachód trzeba :)
Poniżej zdjęcia z ostatniej soboty, Cinco de Mayo (5maja), która jest meksykańskim świętem narodowym, ale w Meksyku obchodzi się je tylko oficjalnie. Amerykanie w Californii natomiast stwierdzili, że jest to dobry powód do picia, więc w San Diego wszyscy imprezują cały dzień. Do każdego baru były kolejki... więc my imprezowaliśmy ze znajomymi w domu :)
Kilka zdjęć z dnia codzinnego z dziećmi
W parku :)


We wtorek przeszliśmy się na plażę z dziećmi i zupełnie przy brzegu pływały sobie delfiny (choć dla mnie bardziej na rekiny wygladają) :)




U kolegi w domu, bawiliśmy się z jego wężem, dziwne uczucie mieć go wokół szyji :)
A to nasz ulubiony pub "Tiki Bar", gdzie spędzamy każdy wtorkowy wieczór. Jest to najmniejszy bar chyba w całym PB (Pacific Beach), ale atmosfera jest super. Poniżej na zdjęciu właściciel i jedyny barman, Dave :)
Trent, który gra cały wieczór różne przeboje rockowe. Musiałam troche nadrobić znajomość californijskich zespołów, jak Sublime, które śpiewa cały bar razem :)
Mike, czyli "bramkarz" Tiki baru :)
W naszym stałym gronie wtorkowym, razem z Rochelle :)
I tak pomału lecą mi tygodnie, za dwa tygodnie Nicoletta wyjeżdża na miesiąc do Włoch, więc troche się sama ponudzę, czy przygotuję psychicznie do lata (jak Nico uważa powinnam :)
A już za 6 tygodni przyjeżdża Klaudia, więc bedzie się działo ;)
Całuski dla wszystkich z upalnej (wreszcie) Californii :*

Brak komentarzy: