Jak każdy wtorkowy wieczór spędzamy z Nico w Tiki barze, gdzie gra Trent, ale o tym już wcześniej pisałam. Piszecie mi że za rzadko umieszczam posty, ale naprawde tu na codzień nic aż tak ciekawego się nie dzieje, czasami wogole nie mam natchnienia do robienia zdjęć czy pisania. Tak więc kilka zdjęć z ostatnich dwóch tygodni.
Oczywiście głównie barowe zdjęcia (choć nie myślcie że ja tu tyle piję), poprostu tylko tam jest czemu (lub komu) robić zdjęcia ;) Oto Trent ponownie, prosto z pracy :)

Wiem, nie ma mnie na wielu zdjęciach, wszyscy dobrze znacie moją opinie o robieniu sobie samej zdjęć, ale proszę umieszczam jedno z moich koszmarnych zdjęć tutaj :) Ja z Derekiem :)



Poniżej są zdjęcia z Rosarito, dokąd wybrałam się dwa tygodnie temu z Derekiem. Jest on półmeksykaninem i zna oczywiście hiszpański, bo mieszkał kilka lat w tym pięknym kraju. Przynajmniej nie musiałam się wysilać w mówieniu gdziekolwiek :) Niestety pogoda nam niezbyt dopisała, ale leżeć na plaży i pić piwo w każdą pogode można :)
Droga do Rosarito

Jedno z osiedli mieszkaniowych, wybudowanych głównie dla amerykanów, bo choć obcokrajowiec nie może kupić ziemi tu na własność, mnóstwo amerykanów kupuje tu domy i podpisuje 100letni kontrakt na wynajem ziemi, na której ten dom się znajduje.
A styl tego osiedla coś Ci przypomina Daria?

Molo w Rosarito :)


Te ptaki, wiem zdjęcie może nie jest super, są najśmieszniejszymi ptakami jakie widziałam :) Godzinami robią to samo, podbiegają do wody, coś sobie jedzą i jak nadchodzi fala uciekają. Wiem nie brzmi to zabawnie, bo najlepszy jest sposób w jaki biegają i nawet sobie nie wyobrażacie jak szybko, wyglada to super :) Mam filmik, więc jak się kiedyś dowiem jak się tu załącza filmiki, albo gdzie mogę załączyć, żeby Wam pokazać to napewno to zrobię (czekam na jakieś sugestie w tej sprawie :)




Oczywiście prawie nikogo na plaży nie ma, bo było strasznie zimno :(



Oczywiście, standardowo, dołączam kilka zdjęć dzieci :) bo to z nimi mi najwięcej czasu upływa :)
Fiamma, Greta i Sole.

Czapki, które robiliśmy całe popołudnie :)

W parku z Nico i Dude :)



A tu, poszliśmy do innego niż zawsze parku nad zatoką :)

Do twarzy mi???
To jest mała Viola, siostra Philipa, który był na zdjęciach z zoo :)


Karmienie ptaków :)




Fiamma

Greta

Nicoletta od długiego czasu prosiła mnie o zrobienie gołąbków, które kiedyś raz jadła i odwlekałam to jak mogłam, bo wszyscy wiedzą że żaden kucharz ze mnie. Tydzień temu w środę Nico wyleciała na miesiąc do Włoch, więc przed jej wyjazdem zadzwoniłam do mamy po przepis i w poniedziałek pół dnia gotowałam, i oto rezultat :) Nico, Calab, Cody i Cinzia stwierdzili, że było bardzo dobre, nie smakowało jak dla mnie tak samo jak mamy, ale kto dorówna mamie w gotowaniu :)


A to zdjęcia z ostatniej imprezki z Nico przed wyjazdem, oczywiście w Tiki :)

Nasze zdjęcie na lodówkę :) tylko wywołać musimy :)



Grupa wspomagająca Trenta :) Mam super filmik, moglibyście poczuć klimat Tiki, ale problem ten sam co wyżej :( gdzie i jak go załączyć??

A to już zdjęcia z wczoraj, oczywiście to samo miejsce :) Obiecałam Nico, że nawet jak jej nie będzie to chociaż we wtorkowe wieczory bedę chodzić do Tiki , no wiec dotrzymuję obietnicy :)
Poznałam wczoraj mamę Trenta, która przyjechała w odwiedziny z Arizony

Stała ekipa, Calab i Jeremy :)


Tak właśnie sobie urozmaicam czas do powrotu Nico i przyjazdu Klaudii, co nastąpi już za trzy tygodnie :) Wtedy to dopiero bedzie się działo :) Na razie to praca, praca, praca i wtorkowe wieczory :) Nie mogę uwierzyć, że jestem już tutaj ponad trzy i pół miesiąca, niesamowite jak ten czas leci :) Jeszcze cztery miesiące i do Meksyku bedę się pakować :) choć kto wie co mi los zgotuje do tego czasu :) Całuski i gorące pozdrowienia z niezbyt gorącego San Diego :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz