piątek, 2 marca 2007

Joshua Tree National Park

Drugiego dnia naszej wycieczki pojechaliśmy do parku narodowego (Joshua Tree National Park), który wziął swoja nazwę od występującego tu rodzaju Jukki, zwanego Drzewo Jozuego (zdj. po lewej). Niestety osobiście nie udało mi się go zobaczyć, gdyż byliśmy po drugiej stronie gór, gdzie niestety nie występują te drzewa :( może następnym razem.
Nocowaliśmy gdzieś na pustyni i wieczorem zrobiliśmy ognisko z pieczonymi kiełbaskami i marshmallow, czyli tymi gumowymi słodyczami, co amerykanie pieką na filmach ;) Przesłodzone na maxa. A to kilka zdjęć które udało mi się zrobić :)

To widok rano z namiotu :)
I w drogę... Włochate palmy, nie wygladają jak na filmach, bo suchych liści nikt nie obcina :)Ja z Jędrkiem, nawet nie wyobrażacie jak rano potrafi być zimno
Kilka ładnych widoczków z kilkugodzinnej wędrówkiWidok na małą oazę, do której schodziliśmy :)
Ten kanion przeszliśmy cały wzdłuż, choć po tych kamieniach łatwo nie było :)Czasami szliśmy po piachach...
...czasami między skałami :)
Małe cmentarzysko
Doprawiłam sobie rogi ;)
Troche wspinaczki :)A tu moi współtowarzysze podróży, pan Tadeusz i Jędrek :)
I ja na tle oazy :)Kwiat jednego z kaktusów, choć dopiero w połowie marca zaczną wszystkie kwitnąć i zrobi się kolorowo :)
Piękny przykład "normalnej" odmiany Jukki, którą można spotkać u nas w domach w doniczkach :)
Skała-kciuk :)
Zbliżająca się burza nad oazą.
Wycieczka była bardzo udana, choć nabawiłam się paru skaleczeń przez kaktusy. Jeszcze tego samego dnia przeprowadziłam się do mojego obecnego miejsca zamieszkania. Ale z polską rodzinką nadal mam kontakt i pewnie jeszcze nie raz się spotkamy i mam nadzieję że to nie była ostatnia wycieczka razem :)

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

hej

Anonimowy pisze...

Bardzo ładne fotki. Życzę udanych podbojów :) Pozdrawiam.