piątek, 2 marca 2007

Pustynia Colorado

Poszukiwania mieszkania i pracy szły wolno, choć w piątek odezwała się Cinzia, do której wcześniej zadzwoniłam. Znalazłam w ineternecie ogłoszenie że poszukuje opiekunki do dzieci z zamieszkaniem i tak pierwszy raz pojechałam do nich na interview. Od razu zrobili na mnie bardzo miłe wrażenie, choć wiadomo, Wlosi mają temperament ;) Szczególnie mąż Cinzi, Francesco, gdziekolwiek jest krzyczy na wszystkich dookola ;) W każdym razie przyjełam tą prace i już 19lutego się do nich przeprowadziłam, ale o tym później. Zanim się przeprowadziłam pan Tadeusz zaproponował mi, żebym pojechała z nim i jego synem Jędrkiem na wycieczke na pustynie Colorado na dwa dni :)
Oczywiście zgodziłam się, w końcu trzeba łapać takie okazje :)
Pojechaliśmy 17lutego w sobote, dojechalismy na miejsce kolo północy, ostatni odcinek prowadziłam, super się jeździ takimi drogami :) Jechaliśmy z pół godziny polną drogą, gdzie żywej duszy nie było, zatrzymaliśmy sie w końcu gdzieś na małym piaszczystym polu, rozbiliśmy namiot i rozpaliliśmy ognisko :)
Noc była lodowata, różnica temeratur ogromna między nocą a dniem. Rano wcześnie pobudka i wycieczka po okolicznych górkach. Po lewej mapka pustyni, a poniżej kilka zdjęć :)

Nazbierałam całą torbe pięknych kamieni ;) Nie wiem tylko jak się z nimi do Polski zabiorę ;)Nieczynne tory kolejowe:
Mój ciężar wytrzymały, ale to chyba na tyle ;)Troche widoczków :)To białe miejsce to źródełko wody pitnej, sama próbowałam i żyję ;) Czemu białe? chyba wapń :)Ścieżka do wody wydeptana przez kozice, które niestety nie udało mi się sfotografować :(To jest Jędrek :)I w drogę, odkryć inną część pustyni :)Małe pustynne znalezisko :)
W oddali widać jezioro Salton Sea, które powstało 100lat temu przez przerwanie się tamy na rzece Colorado :)Napotkani wielbiciele dróg pustynnych:W cieniu pustynnego drzewka :)A wieczorkiem troche odpoczynku w gorących Źródłach Młodości :) I piękny zachód widoczny z tego ośrodka :)A potem znowu w drogę do parku Joshua Tree i nocleg w namiocie :) Zdjęcia i opis w następnym postcie :)

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Super Natalia, bede czytac dalej, pozdrawiam
Oktawia